Q&A służy demitologizowaniu pracy seksualnej i seksualności w ogóle, nawiązywaniu relacji z Wami, możliwości anonimowego skomentowania czegoś na blogu, jako księga gości itp. Pierwotnie mogliście pytać o cokolwiek, ale część z Was tego nadużywała, więc oto kilka zasad:

  1. Jeden wpis = jeden wątek. Jeśli chcesz zapytać o trzy różne sprawy, wyślij trzy osobne wiadomości.
  2. Kilka pytań jednorazowo od jednej osoby jest OK (patrz punkt 1). Kilkanaście – mało OK. Kilkadziesiąt hurtem odczytuję jako brak szacunku wobec faktu, że mam życie. W takiej sytuacji odpowiem tylko na wybrane pytania.
  3. Skończyłam odpowiadać na pytania o rozmiary penisów. Na ten temat wszystko już zostało powiedziane.
  4. Jeśli masz obsesję na innym punkcie, na przykład stereotypów na temat jakiejś narodowości lub rasy, prędzej czy później trafi mnie szlag. Bana Ci nie dam, ale ignora na kategorię pytań – na pewno.
  5. Q&A nie jest przestrzenią ani do umawiania się na spotkania, ani do dopytywania o szczegóły oferty. Aby zapytać o usługę, skorzystaj z działu Kontakt.
  6. Uprosiliście się, więc będzie wprost: Q&A nie służy Waszej masturbacji. Erotyka i pornografia, szczególnie z moim udziałem, leci do kosza albo spotyka się z Cynizmem, Ironią i Sarkazmem. Wedle uznania Autorki.
  7. Możesz pytać o rozmiar mojego buta, kolor kubka do kawy (brązowy, z Aragornem) i stanowisko w sporze o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Oraz o wiele innych spraw związanych ze mną. Ale nie odpowiadam na pytania o najbliższych.

Archiwalne 500 pytań wraz z odpowiedziami znajdziesz tutaj.

Chcesz przejść na bloga – kliknij tu.

Sukces! Twoje pytanie się zapisało i pojawi się tutaj, kiedy na nie odpowiem. Dziękuję bardzo! :*

Dotychczasowe odpowiedzi

  • Anonimowy Autor asked:
    Mam 34 lata i niestety dalej jestem prawiczkiem, chciałem zapytać czy absolutny debiutant może się z Tobą umówić na randkę.
    • Święta Ladacznica replied:
      Ależ oczywiście. Jeśli jesteś zainteresowany spotkaniem ze mną, wyślij mi maila poprzez stronę towarzyszka.pl, żeby dograć szczegóły. Poprzez bloga nie umawiam się na spotkania 🙂
  • Anonimowy Autor asked:
    Jestem pierwszy raz ma twoim blogu i mi się podoba.
    • Święta Ladacznica replied:
      Dziękuję bardzo! 🙂
  • Anonimowy Autor asked:
    Nie mogłam znaleźć tej odpowiedzi na blogu: jak rozwiązuje pani kwestię podatków i ubezpieczenia zdrowotnego? Czy ma pani własną działalność gospodarczą?
    • Święta Ladacznica replied:
      Nie dotyczą mnie podatki. Polskie prawo utrzymuje, że nie można zawrzeć ważnej umowy sprzedaży seksu, a co za tym idzie, z perspektywy Urzędu Skarbowego nie mam dochodów. Ani pracy. Co czyni mnie bezrobotną.
  • Anonimowy Autor asked:
    Ladacznico brakuje mi twoich przeżyć na temat klientów z agencji, w której debiutowałaś jako escort. Chciałbym wiedzieć kim jest statystyczny amator takich miejsc, ile ma lat, jak się zachowuje wobec dziewczyn i w samym lokalu. jakie może mieć wykształcenie, jaka jest jego ulubiona usługa. Czy ci panowie w agencji byli wystraszeni, bojaźliwy podczas spotkania, a może odwrotnie przesadnie pewni siebie. Czy sami się zabierali do roboty, a może Ty zaczynałaś. Gdzieś napisałaś, że źle ci się pracowało z mało inteligentnymi klientami. Chodzi mi o agencję, bo tam selekcja klientów chyba z reguły nie funkcjonuje.
    • Święta Ladacznica replied:
      Nie istnieje ktoś taki, jak statystyczny klient agencji towarzyskich. To pełen przekrój społeczny. Co najwyżej konkretne ogłoszenia przyciągają konkretne typy ludzi. Przykładowo moja pięćdziesięcioparoletnia koleżanka miała dużo dwudziestokilkulatków, a ja - może ze dwóch.
  • Anonimowy Autor asked:
    Święta Ladacznico, czy w ogóle możliwe jest połączenie pracy seksualnej z udanym życiem osobistym ? Od niedawna pracuję w tej branży, jestem w niej trochę jedną nogą. Jestem zadowolona, ale najbliżsi przyjaciele, który wiedzą - nie patrzą już na mnie tak jak dawniej, nasze relacje się popsuły. Rodzina oczywiście nie ma o niczym pojęcia, a mnie męczą kłamstwa. Nie wspominam już nawet o życiu uczuciowym, bo wszystkie tego typu relacje od razu ucinam. Nie wyobrażam sobie powiedzieć potencjalnemu partnerowi o swoim zajęciu i nie mam pojęcia, na jakim etapie znajomości powinnam to zrobić.
    • Święta Ladacznica replied:
      Jasne, że jest możliwe. Ale wymaga zrobienia ostrej selekcji w otoczeniu i specjalnej mentalności u Ciebie. Moi bliscy zaakceptowali mnie bez problemów, bo w większości są to ludzie bardzo liberalni i wielokrotnie już sprawdzeni, ze środowisk lewicowych, przyjaznych mniejszościom seksualnym; równocześnie nie ma wśród nich radykalnych feministek typu "model szwedzki już!". Dlatego prawie nikt nie traktował mnie z rezerwą. Nie wiem, jacy są Twoi przyjaciele, ale praca seksualna jest takim tematem, który testuje bliskich.
      Drugi czynnik to Twoja asertywność, czyli głębokie wewnętrzne przekonanie, że jesteś ok, robisz dobre i wartościowe rzeczy i zasługujesz na bezwzględny szacunek. Jeśli Ty akceptujesz swoją pracę i uważasz, że nie ma w niej nic złego, a wręcz przeciwnie, realizujesz tym jakąś misję (choćby: dostarczanie ludziom rozrywki), to siłą rzeczy kiedy mówisz o swojej pracy, wysyłasz inny komunikat niż gdy masz poczucie winy i boisz się odrzucenia.
      Kiedy dojdziesz do tego etapu, będzie Ci łatwo powiedzieć o sobie potencjalnemu partnerowi, bo dowie się na bardzo wczesnym etapie znajomości, zanim sprawy przybiorą poważny obrót - no bo po prostu będziesz się ujawniać na takiej zasadzie, na jakiej inni mówią o, ja wiem, swoim światopoglądzie: przy pierwszej nadarzającej się okazji, bez spiny, z nastawieniem, że jak ma problem, to nara, widocznie nie był Ci pisany i nic by z tego nie wyszło. To uczciwe podejście: mężczyźni woleliby o tym wiedzieć zanim się zaangażują emocjonalnie. Jeśli sprzedajesz seks tak jak ja, to na pewno też warto powiedzieć przed pierwszym stosunkiem (także oralnym), no bo zdrowie...
  • Anonimowy Autor asked:
    Robienie bigosu tak działa na zachodnich biznesmenów?
    • Święta Ladacznica replied:
      Pewnie! To moja sekretna broń przeciw konkurencji.
  • Anonimowy Autor asked:
    Ladacznico, napisałabyś kiedyś wpis o tym, jak zostać escort? Takie informacje dla zupełnie nieobeznanych w temacie ogłoszeń, reklamy i umawiania klientów. Tak sugestia, chętnie bym coś takiego przeczytała, bo do pracy jako escortka tak się zbieram i zebrać na mogę, a mam plan trafić w konkretną niszę panów - tylko zupełnie nie wiem jak 😉
    • Święta Ladacznica replied:
      Jasne, zamówienie przyjęte 🙂
  • Anonimowy Autor asked:
    Jakie są Twoje kompetencje i talenty?
    • Święta Ladacznica replied:
      Robię świetny bigos, przepowiadam przyszłość, mam certyfikat wychowawcy kolonijnego, z łatwością podaję zwierzakowi tabletkę, dobrze orientuję się w miejskiej przestrzeni, z łatwością synchronizuję się z drugim człowiekiem, a jak zaczynam śpiewać, to ludzie chcą mi dużo zapłacić (żebym przestała).
  • Anonimowy Autor asked:
    Twoja nowa odsłona to "była prostytutka" czy zupełnie nowy wizerunek?
    • Święta Ladacznica replied:
      Coś jeszcze innego. Mam dostatecznie dużo kompetencji i talentów, żeby nie musieć sobie pompować popularności kontrowersją, ale też nie chciałabym się odcinać od doświadczeń z tego zawodu.
  • Anonimowy Autor asked:
    Gdzie można znaleźć stronę z Twoim anonsem, na blogu spotkanie się nie otwiera ?
    • Święta Ladacznica replied:
      Escortgirlwarsaw.com - wersja anglojęzyczna tej strony, co na razie wciąż nie działa.